Tytuł: Niczyja
Autor: Anna Crevan Sznajder
Status: przed premierowo -2017r
Ilość stron: 291
Gatunek: Erotyk, romans
Opis: „Już nie próbowałam się bronić. Nie mogłam nic poradzić, że jego bliskość tak na mnie działa. Dotyk elektryzował. Kiedy się pochylił, by miejsce dłoni zajęły usta, zupełnie już skołowana doznaniami, wplotłam palce w miękkie włosy. Pragnęłam go! Bałam się i chciałam tego! Nie rozumiałam, co się ze mną dzieje! Zakazany owoc zawsze ma najlepszy smak!"
Gdy przyszła do mnie paczuszka z „Niczyją", z nie skrywaną radością ją rozpakowałam, czując się jakbym dostała prezent pod choinkę, sprawiając że nie kontrolowany pisk radości wydobył się mojego gardła.
Szata graficzna okładki od razu podbiła moje serce, ukazane zgrabne nogi, przewiązane czerwoną, długą wstążką zdobią zmysłowe szpilki tego samego koloru . Całość okładki pobudza już na wstępie wyobraźnię czytelnika, dając w ten sposób zapowiedź możliwości zatopienia się w niezwykłych doznaniach bohaterów tej książki.
Odkąd pamiętam Japonia od zawsze ciekawiła mnie i fascynowała swoją bogatą kulturą, będąc zarazem sercem świata mangi i anime, które pokochałam już będąc dzieckiem. Dlatego „Niczyja" jest tytułem, który tak bardzo przypadł mi do gustu, wprawiając w zachwyt. Świat głównie ukazany oczami Crevan, przybliża nam kraj „Kwitnącej Wiśni" do tego stopnia, że czytając, mamy wrażenie, iż tam jesteśmy. Zachwycały mnie piękne opisy wycieczek, które sprawiały, że oczyma wyobraźni widziałam miejsca gdzie była główna bohaterka.
Ale „Niczyja" nie jest książką tylko o Japonii! Jest przede wszystkim o pięknej, namiętniej miłości. Pełnej pasji i zarazem bardzo trudnej. Bogate opisy scen erotycznych, połączone z przeżyciami uczuć głównych bohaterów, nie raz przyprawiały moje serce o szybsze bicie i rumieńce na twarzy. Narracja pierwszoosobowa była tutaj strzałem w dziesiątkę, gdyż uczucia głównej bohaterki o imieniu Ann, oraz jej historia, potrafiły wzruszyć tak bardzo, że wiele razy miałam ochotę pocieszyć ją w trudnych chwilach. A co oznacza, że Crevan bardzo przypadła mi do gustu! Pewna siebie, silna, spełniająca swoje marzenia, trochę szalona, ale i naturalna. Jednocześnie też delikatna i wrażliwa, by za chwile zamienić się zmysłową, pełną naturalnego seksapilu kobietę o zadziornych charakterze, łącząca w sobie zarazem tyle sprzeczności. Co daje nam ostatecznie mieszankę wybuchową.
Ta niezwykła historia dzieli się na dwie części „Kwiat Magnolii" oraz „Zapach Magnolii".
Pierwsza część opowiada o pierwszej wizycie naszej pisarki i wielbicielki anime i mangi „Basket Plays". Ann jest jej wielką fanką i pisze o nich książki, które zostały wydane w Japonii. Przyjeżdża na konwent, na który została zaproszona, gdzie poznaje mężczyznę wyglądającego jak Kenji Ryusaki z „Basket Plays", jej ulubionej mangi.
Nie chcę wam za dużo spojlerować, jednak pierwsza część zachwyciła mnie pięknym i niewinnym uczuciem, jakie zostało ukazane między tą dwójką bohaterów, mimo iż było niezwykle zaskakujące i niespodziewane.
To czyniło tą historię tak niezwykłą i realną, bo czy miłość jest do przewidzenia? Puka nagle do drzwi naszego serca w momencie, kiedy najmniej się tego spodziewamy, wywracając nasze życie do góry nogami.
Co do Kenjiego, bardzo polubiłam jego postać, chociaż muszę przyznać, że nie należy do moich ulubionych. Komu innemu kibicowałam, ale ciiii! To pozostanie moją tajemnicą. Jest postacią bardzo pozytywną, wesołą i uroczą i ze swoim pozytywnym spojrzeniem na świat, kojarzył mi się bardziej z niewinnym uroczym chłopcem, chociaż taki naprawdę do końca nie jest, o czym świadczyły niezwykłe grzeszne chwilę z naszą Ann.
Wartą uwagi jest postać Kate, która do samego końca nie zdobyła mojej sympatii, a to dlatego, że w pewnym momencie sporo namieszała w historii. Mimo, iż rozumiałam jej motywy, to jednak nie potrafiłam do końca zmienić o niej zdania. Tak więc „Kwiat Magnolii" jest romantyczną historią z dozą pikanterii, lecz nie wulgarnej, a wypełnionej prawdziwym i niewinnym uczuciem, przypominającym pierwszą miłość.
Nie mogąc się oderwać od książki, jeszcze tej samej nocy, nie zważając na to, że następnego dnia wstawałam bardzo wcześnie rano do pracy, zagłębiłam się w drugiej części tomu!
„Zapach Magnolii" bardzo mnie zaskoczył! Tutaj historia przybrała jeszcze większego tępa, zaskakując licznymi zwrotami akcji, które wywoływały u mnie tyle emocji! Od rumieńców na twarzy przy cudownych wręcz scenach erotycznych, które jeszcze bardziej mnie zadziwiały, niż w pierwszej części, po te pełne oburzenia, kierowane chwilami w stronę pozostałych bohaterów,którzy wkroczyli na plan.
W tej części związek Ann Crevan z Ryusaki Kenjim pogłębia się i dojrzewa. Najwięcej zaskakuje główna bohaterka, która ukazuje nam nowe, nieznane oblicze, drzemiące ukryte w jej sercu. Budzą się za sprawą pewnego mężczyzny, który ma w swoim wyglądzie coś drapieżnego i pociągającego. Odtąd życie Ann nie jest już takie same, a chaos jaki powstanie w jej życiu, zaskoczył mnie do tego stopnia ,że gdy skończyłam czytać „Niczyją" byłam zdziwiona ,że tak bardzo mnie pochłonęła! Nawet nie zauważyłam, kiedy dobrnęłam do samego końca i moja reakcja była : „wooow - to było cudowne, ja chcę więcej!!!"
Ten tytuł utwierdził mnie jeszcze bardziej w przekonaniu, że autorka jest wręcz stworzona do pisania i posiada ogromny talent.
Już dawno książka nie wywołała u mnie takiego zachwytu jak ta, którą obecnie trzymam w ręku. Wnosi ze sobą nie tylko powiew świeżości do literatury erotycznej, pokazując nam, iż można napisać historię w sposób taki, jaki jeszcze nie dane było mi przeczytać! Pełnej uczuć, wspaniałych scen erotycznych, nie zawierających zbędnych wulgaryzmów tak popularnych w dzisiejszej literaturze erotycznej .Uważam że na polskim literackim rynku brakuje takich historii jak ta, w której miłość pełna pasji, przeplata się z orientalnym klimatem Japonii, którą wielu z nas jest zachwycone i marzy, tak jak Ann, aby się tam udać.
Podsumowując- „Niczyja" zasługuje według mnie na :
Ocenę 10/10
I przyznam, że z z niecierpliwią i nie skrywaną tęsknotą będę wyczekiwać dalszej części tej fascynującej historii. A autorce życzę jak najwięcej weny i pomysłów do tworzenia innych wspaniałych dzieł, oraz chcę podziękować za możliwość przeczytania tego tytułu. Jeszcze raz dziękuję Ci bardzo!
Ewelina Zamkotowicz
